Miesiąc kwiecień był najdziwniejszym w moim, może nie zbyt długim, życiu. Siedzenie w domu sprzyjało nie produktywności i ogromnemu spadkowi energii do działania. Dopiero pod koniec miesiąca wzięłam się w garść i zaczęłam działać zgodnie z planem. No może nie do końca zgodnie ale jednak. Postanowiłam po raz pierwszy od bardzo dawna napisać typowy post lifestyle z serii co u mnie i będzie to takie podsumowanie całego miesiąca z podziałem na różne kategorie. Więc zaczynajmy. 

Dlaczego nie chudnę?! - czyli moja dieta, odchudzanie i treningi

Narodowa kwarantanna poskutkowała zamknięciem siłowni, przez co moja chęć na jakąkolwiek aktywność gdzieś się zgubiła i włączyło się podejście, że skoro już zawalam jedno to mogę sobie olać całą resztę. Zwłaszcza, że początek kwietnia to święta-a jak tradycja nakazuje celebrujemy je wpychając w siebie ogromne ilości jedzenia. W sumie po prostu jadłam z nudów. W połowie kwietnia waga wróciła do tej początkowej, co skończyło się u mnie atakiem złości i decyzją, że nieważne czy jest kwarantanna, czy jej nie ma to biorę się za siebie. W ten sposób zaczęłam pilnować diety i ilości wypijanej wody. Ćwiczenia w domu jakoś mi nie szły, po każdej próbie ze znanymi trenerkami moje kolana przestawały współpracować na minimum dobę. W ostatnim tygodniu kwietnia znalazłam dwa kanały na yt, które mają fajne i bezpieczne dla kolan treningi. Czy polubiłam się z ćwiczeniami w domu? No tak nie do końca, ale na pewno przestałam je nienawidzić. Na ten moment ćwiczę 2 razy w tygodniu po około 40minut, ale planuje powoli zwiększać ten czas. Poza tym spaceruj, jeżdżę na rolkach i rowerze. Jeśli chodzi o efekty wygląda to tak:
Waga: - 1.5kg
Klatka piersiowa - 2cm
Talia - 3cm
Brzuch -3cm
Biodra - 1cm
Udo -11cm
Łydka +2cm
zdrowe odżywianie


Włosy, włosy, włosy 

Kwiecień zdecydowanie owocował w dużo wahań na stroju, jedno z nich spowodowały moje włosy, tak nawet włosy potrafią wytrącić mnie z równowagi. Spowodował to fakt, że czego bym z nimi nie robiła ciągle wyglądały na przetłuszczone. W końcu zrobiłam sobie tygodniowy detox od jakiejkolwiek pielęgnacji i jedyne co robiłam to myłam je po całości szamponem. Pomogło - najprawdopodobniej winowajcą była za duża ilość emolientów w pielęgnacji. Po tym detoxie wprowadziłam kilka zmian do pielęgnacji włosów, teraz działam na zasadzie 4 myć w tygodniu:
Wtorek - olejowanie, emuglowania odżywką PE, mycie, Odżywka bs - wszystko to robię serią kosmetyków odbudowa z Trico Botanica
Czwartek - Odżywka Vis Plantis HE (recenzja pojawi się niedługo), mycie łagodnym szamponem, płukanka z octu
Sobota - olejowanie na podkład z wody różanej naturplanet, emuglowanie odżywką PE z Ecolatelier, mycie łagodnym szamponem, Odżywka HE nawilżający bez od Anwen
Niedziela- Odżywka E, mycie szamponem z SLS, Odżywka bs E - obie odżywki są z serii Volumizing od Trico Botanica

Postanowiłam zrobić sobie eksperyment i w maju codziennie olejować włosy, o efektach dam wam znać i w następnym podsumowaniu pojawią się zdjęcia, a w międzyczasie postępy możecie śledzić na moim instagramie. 


Blogowanie

Na blogu w kwietniu pojawiło się 5 postów, ciągle dąże do tego aby miesięcznie pojawiało się ich 8, ale jak sami widzicie różnie mi to wychodzi. 
Za to na instagramie brakuje mi niecałego tysiąca do wbicia wymarzonych 10k i możliwości robienia swipe up. Już się nie mogę doczekać, kiedy będę to świętować. 


Tak wygląda moje krótkie podsumowanie kwietnia, koniecznie dajcie mi znać, czy podoba wam się ten typ postu i czy chcecie, abym w przyszłym miesiącu uwzględniła w sekcji blogowanie informacje o współpracach? Zachęcam też do pisania wiadomości, uwielbiam z wami rozmawiać. 
Ciężko sobie wyobrazić, że marka Pixi jest ze mną już tyle czasu. Pierwszą paczkę dostałam w grudniu 2018 roku - był to słynny glow tonik, który znają chyba wszyscy, używam tych kosmetyków do dziś regularnie testując nowości. Tym razem od firmy dostałam do przetestowania serię Milky, w której skład wchodzą: płyn do demakijażu, mleczko do oczyszczania twarzy, peeling, tonik, serum oraz krem nawilżający. Peeling trafił w ręce jednej z was, więc nie pojawi się w recenzji.
Pixi Beauty Hydrating Milky cosmetics

Szata graficzna kosmetyków Pixi Beauty z serii Milky

Kosmetyki Pixi charakteryzują się zielonymi opakowaniami, z etykietami w kolorach kojarzących się z daną serią. Tak samo jest w tym przypadku spotykamy się z pastelową zielenią i jak sama nazwa serii wskazuje - białymi etykietami. Wizualnie bardzo podobają mi się te kosmetyki, lubię fakt, że zaglądając do szuflady z kosmetykami do pielęgnacji od razu rzuca mi się w oczy, kosmetyk, którego szukam. Jeśli chodzi o opakowania same w sobie to są całkiem praktyczne, jedyne czego mi brakuje to pompka w małych wersjach toników, tubki z innymi produktami i buteleczka z dołączonym zakraplaczem w przypadku serum jest jak najbardziej dobrym rozwiązaniem.
Pixi Beauty Hydrating Milky cosmetics


Płyn do demakijażu Pixi Beauty z serii Milky

Płyn do demakijażu to ten kosmetyk, który zawsze się przydaje - w końcu każda kobieta choćby raz na jakiś czas się maluje. W przypadku tego produktu nie mam dużo oczekiwań, ma dobrze zmywać makijaż, nie podrażniać i dużym plusem jest jeśli nadaje się za równo do twarzy jak i oczu. Jak sprawdził się produkt od Pixi? Sprawił, że zmywanie makijażu jest proste i przyjemne, wystarczy odrobinę przytrzymać na rzęsach aby poradził sobie z wodoodporną maskarą, nie trzeba mocno trzeć, ani tym bardziej zużywać pół buteleczki na jeden demakijaż. Krótko mówiąc spełnia wszystkie moje oczekiwania, a do tego jest bardzo wydajny.

Pixi Beauty Hydrating Milky cosmetics


Mleczko oczyszczające Pixi Beauty z kokosem i probiotykami

Oczyszczanie jest podstawą z podstaw pielęgnacji twarzy, to jedyny krok, którego nigdy nie powinno się pomijać. Dlatego tak ważne jest znalezienie produktu idealnego dla siebie, ja stosuję metodę oczyszczania dwustopniowego, o którym możecie przeczytać więcej tutaj, dlatego mleczko było dla mnie nowym produktem w oczyszczaniu twarzy i mam bardzo mieszane uczucia wobec niego. Z jednej strony czuć, że twarz jest oczyszczona, jest to przyjemne uczucie świeżości, a z drugiej strony twarz w dotyku jest jak po umyciu zwykłym mydłem - tempa, aż trochę skrzypiąca. Rozmawiałam z wieloma osobami, które to mleczko przypadło do gustu, ja nie mówię mu ani tak, ani stanowcze nie, jednak sama z siebie nie kupiłabym go.

Pixi Beauty Hydrating Milky cosmetics


Tonik Milky od Pixi Beauty

Tonik jest kolejnym krokiem w pielęgnacji, ma za zadanie przede wszystkim przywrócić skórze odpowiednie pH i przygotować ją na kolejne kroki. Tonik od Pixi dzięki składnikom aktywnym: mleku jojoba, wyciągu z owsa i zielonej herbacie, ma również nawilżyć, odżywić i zrelaksować skórę.

Pixi Beauty Hydrating Milky cosmetics

Nawilżające Serum Milky Pixi Beauty

Serum ma konsystencje lekkiego kremu, jego główne zadanie to nawilżyć nawet odwodnioną skórę. W jego składzie znajdziesz: olej jojoba, gliceryne, aloes oraz ekstrakt z kwiatu róży. Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie to serum, po jego użyciu nie czułam już potrzeby użycia kremu, szybko się wchłania bez pozostawiania tłustego filmu, nawilża i wygładza skórę - w moim odczuciu produkt jest bardzo fajny i warty kupienia.

Pixi Beauty Hydrating Milky cosmetics


Balsam nawilżający od Pixi Beauty z serii Milky

Ten produkt to ostatni krok pielęgnacji, zamknięty w bardzo dużym opakowaniu, przeznaczony jest nie tylko do twarzy ale też całego ciała. Ja stosuję go jako maskę całonocną - po prostu nakładam przed pójściem spać grubszą warstwę. Wchłania się całkiem szybko, jednak pozostawia na skórze lekko tłusty film, dlatego jest raczej produktem na noc niż na dzień. W jego składzie znajdziecie: olej ze słodkich migdałów, ekstrakt z owsa, masło shea, olej kokosowy i wyciąg z nasion kakao. Za sprawą tych składników poprawia nawilżenie i elastyczność skóry.

Pixi Beauty Hydrating Milky cosmetics


Cała seria Milky nie robi efektu wow, jednak nie można powiedzieć, o niej, że jest po prostu zła. Znajdziemy produkty, które są genialne i gdyby nie moja ciągła chęć wypróbowania czegoś nowego, to pewnie używałabym ich na okrągło, jak też takie, które złe nie są, ale drugi raz bym po nie nie sięgnęła. Kosmetyki spełniają swoje zadanie, skóra jest nawilżona i przez długi czas po skończonej pielęgnacji miękka i przyjemna w dotyku. 

Dbanie o włosy jest dla mnie bardzo ważne, dwie ciąże sprawiły, że moje włosy stały się cienkie, a ich ilość zmniejszyła się co najmniej o połowę. Od tamtej pory zaczęłam zagłębiać się w tematy związane z pielęgnacją włosów, testować różne kosmetyki i analizować ich składy. Dzisiejszy post będzie o kosmetykach marki Trico Botanica, a konkretnie serii odbudowa. 
Pielęgnacja włosów Odżywka proteinowo emolientowa

Trico botanica - odbudowa 

Kosmetyki tricobotanica to produkty stworzone na bazie naturalnych składników, bez sls, parabenów i barwników. Pierwsze na co zwróciłam uwagę to prosta, ale bardzo ładnie wyglądająca szata graficzna. Kolejna rzecz to zapach. Dla mnie kojarzy się on z owocami egzotycznymi, jest słodki i bardzo przyjemny, a w dodatku długo utrzymuje się na włosach. Dla mnie super opcją jest, że używając tylko tej jednej serii możemy zrobić mycie omo. 

Szampon z serii odbudowa Trico Botanica 

Jeśli chodzi o szampon z tej serii to uważam go za na prawdę fajny produkt, nie można go nazwać łagodnym szamponem, pomimo, że nie zawiera sls znajdziemy tam jego zamiennik czyli scs, ale doskonale domywa włosy z wszelkich zanieczyszczeń, nie odczułam po używaniu go swędzenia skóry głowy z czym zazwyczaj mam problem. Jeśli chodzi o skład to poza składnikami myjącymi znajdziemy w nim np hydrolizowaną keratynę, czy białko pszenicy. Jestem zdania, że takie produkty w szamponie nie mają za dużo szansy podziałać, ale jako dopełnienie całej pielęgnacji może to być fajnym dodatkiem.
Pielęgnacja włosów Odżywka proteinowo emolientowa

Olej arganowy odbudowa Trico Botanica

Olej, a w zasadzie olejek bo jest mieszanką kilku różnych składników, to produkt od którego zaczynam swoją pielęgnację. W jego składzie znajdziemy olej arganowy i olej macadamia - co teoretycznie definiuje produkt dla właścicielek włosów średnioporowatych. Natomiast przed tymi olejami w składzie znajdziemy dwa silikony, które sprawiają, że produkt będzie odpowiedni dla każdego typu włosów. Jeśli o mnie chodzi to zazwyczaj unikam silikonów w składach produktów do włosów, ale uznałam, że i tak będę go zmywać szamponem i zaryzykowałam.
Pielęgnacja włosów Odżywka proteinowo emolientowa


Odżywka do włosów z serii odbudowa

Zacznę od tego co może i jest mało ważne, ale uważam za bardzo przydatną rzeczy - opakowanie z pompką. Od niedawna to jedna z pierwszych rzeczy, na które zwracam uwagę przy wyborze produktów do włosów, wystarczy pompka lub dwie i mam ilość produktu na pokrycie całych włosów, nie martwię się tak jak w przypadku słoiczka, że wzięło mi się za dużo lub za mało. Jeśli chodzi o skład to myślę, że nie ma do czego się przyczepić jeśli nie nakładamy tego produktu na skórę głowy. Jeśli chcesz to zrobić to wykonaj najpierw próbę alergiczną bo kilka składników może podrażnić lub uczulić. Poza nimi w odżywce znajdziemy sporo emolientów i proteiny, jak np. hydrolizowany kolagen, czy keratyne.
Pielęgnacja włosów Odżywka proteinowo emolientowa

Spray z keratyną odbudowa

Na koniec zostawiłam produkt, który najbardziej przypadł mi do gustu. Nie używałam wcześniej odżywek bez spłukiwania bo moje włosy wyglądały po nich po prostu źle, dlatego bardzo miłym zaskoczeniem był ten spray. W porównaniu do moich poprzednich doświadczeń sprawdził się doskonale, włosy zamiast przyklapnięte były odbite u nasady i nie wyglądały na przetłuszczone od razu po myciu. 
Pielęgnacja włosów Odżywka proteinowo emolientowa

Trico botanica seria Odbudowa - moja opinia

Po dłuższym używaniu produktów z tej serii mogę śmiało powiedzieć, że jestem zadowolona. Po raz pierwszy od dłuższego czasu udało mi się uzyskać na włosach efekt tafli, włosy po myciu są odbite u nasady, pięknie pachną, a przy regularnym stosowaniu można zauważyć lekkie pogrubienie - to efekt olejowania połączonego z proteinową pielęgnacją. 

Podsumowując seria produktów Trico Botanica jest super opcją dla włosów, które lubią dużo protein. Mimo tego nie powinniśmy zapominać o równowadze peh i włączyć w pielęgnację produkty humekantowe - takie też znajdziecie w ofercie tej marki. 
 Kiedy wpiszesz w wyszukiwarkę frazę: "test na osobowość" zobaczysz mnóstwo popularnych stron, które powiedzą Ci, że Twój typ osobowości to np odkrywca czy analityk. Jednak zagłębiając się w ten temat zorientujesz się, że te testy nie do końca są odzwierciedleniem rzeczywistości. Jeśli zależy Ci na wiarygodnym wyniku powinieneś udać się do psychologa lub skorzystać ze strony Perso.in, gdzie poza wynikiem testu masz możliwość omówienia go z trenerem. 

Po co wykonywać test osobowości?

Po pierwsze i dla mnie najważniejsze zwiększa to naszą samoświadomość, pozwala poznać lepiej siebie i pracować nad schematami zachowań. Dzięki takiemu testowi poznajesz swoje mocne i słabe strony. Na przykład zaczynasz dużo rzeczy ale rzadko je kończysz, bo Ci się po prostu nudzą, trener podczas analizy może podpowiedzieć Ci różne sposoby na poradzenie sobie z tym,np. że wystarczy zmiana otoczenia, żeby praca ponownie stała się ciekawa.
Ten test jest dobrym początkiem przy wyborze kierunku studiów, czy wykonywanego w przyszłości zawodu. To prosty sposób aby sprawdzić jakie masz predyspozycje i na ich  podstawie zdecydować czym będziesz zajmować się w życiu. Dla przykładu osoba, która ma predyspozycje  do pracy kreatywnej ląduje w biurze rachunkowym - praca nie sprawia jej przyjemności, męczy, a zamiast tego ta sama osoba mogłaby pracować jako marketingowiec i spełniać się w tym co lubi.
W dużych firmach, często jest tak, że na konkretne stanowisko potrzeba mieć konkretne umiejętności, np kierownik działu powinien umieć przekonać do siebie innych, umieć łagodzić spory i nie tylko - krótko mówiąc posiadać pełen pakiet umiejętności społecznych. Dlatego wielu pracodawców decyduje się na wykonywanie takich testów u kandydatów na wyższe stanowiska. Wykonanie takiego testu przed rozmową kwalifikacyjną może pomóc Ci w dostaniu wymarzonej pracy. Niejeden pracodawca doceni fakt, że przygotowałeś się do tej rozmowy.


Jak wygląda test osobowości Perso.in?

Przede wszystkim badanie opiera się na pięciu składowych kategoriach: ludzie, doświadczenia, obowiązki, stymulatory, trudności. 
  • ludzie -  tej kategorii dowiesz się czy sprawdzisz się w pracy grupowej, wymagającej bliskiego kontaktu z drugą osobą. Ale też czy potrafisz dbać o swoje interesy, osiągać kompromisy czy negocjować.
  • doświadczenia - to kategoria, która ocenia otwartość na nowe doświadczenia, umiejętność dostosowywania się do zmian, kreatywność, a nawet świadomość towarzyszących Ci emocji
  • obowiązki - w tej sekcji dowiesz się czy jesteś sumienny, czy z łatwością planujesz i osiągasz cele, masz predyspozycje do zarządzania grupą, czy motywację do działania masz po prostu w sobie, czy też potrzebujesz do tego innych.
  • stymulatory - ta sekcja określi przede wszystkim czy jesteś introwertykiem czy ekstrawertykiem, a może pomiędzy, w kierunku jednej ze stron. Dowiesz się czy skuteczniej działasz w ciszy, a może w pracy sprzyjają Ci zewnętrzne bodźce, np. grająca w tle muzyka.
  • trudności - tutaj dowiesz się, jak w Twoim przypadku wygląda radzenie sobie z emocjami. Dzięki temu możesz określić, czy praca w stresujących warunkach jest dla Ciebie, na ile jesteś obiektywny i jak widzisz przyszłość.
Na maila dostajesz raport sporządzony na podstawie wykonanego badania, spotykasz się online z trenerem i omawiacie go, w międzyczasie jest możliwość zadawania pytań, rozmowę na temat sposobów radzenia sobie z danymi cechami i wykorzystywania ich w codziennym życiu.
Kiedy rozszerzamy dziecku dietę, po warzywach, owocach i kaszach przychodzi moment na mięsko. Często pojawia się problem skąd wziąć dobre jakościowo mięso, od jakiego rodzaju mięsa zacząć i jak je przygotować.
W naszym przypadku mięsko pochodzi z gospodarstwa moich rodziców, więc mamy pewność, że jest bezpieczne, ale myślę, że dogadanie z rolnikiem z okolicznej wsi nie będzie trudne, warto poza mięskiem zapewnić sobie dostawy jaj. Najbezpieczniej zacząć wprowadzanie mięsa od drobiu, może to być np w rosołku lub tak jak u nas w postaci pulpecików.

Jak przygotować pulpeciki dla malucha? Potrzebujemy:
  • 100g mięsa mielonego z kurczaka/indyka
  • Jedną małą marchewkę 
  • Jedną małą pietruszkę 
  • Odrobinę cebuli
  • 4 łyżki kaszy manny
  • 1 jajko
  • Ziele angielskie - 1 ziarenko
  • Listek laurowy
  • Łyżeczkę skrobii ziemniaczanej/kukurydzianej
Mięso mieszamy ze startymi: marchewką, pietruszką i odrobiną cebuli (w naszym przypadku pasek o grubości 0,5cm), dodajemy jajko i kaszę manną, wszystko mieszamy. Formujemy pulpeciki i wrzucamy na gotującą się wodę. Do wody dodajemy ziele angielskie i listek laurowy. W osobnym naczyniu rozrabiamy łyżeczkę skrobii z łyżką wody, kiedy nie będzie już grudek dodajemy do garnka z naszymi pulpetami i gotujemy do momentu, aż sos zgęstnieje. Ja podaje z kaszą jaglaną, a dla starszaka dodaje jeszcze surówkę.