Hej!
Jako, że wielkimi krokami zbliża się do nas wiosna, a jedyne wskazane zakupy to te online to przygotowałam dla was trzy propozycje stylizacji że sklepu Dresslily , nadających się na różne okazje

Pierwsza stylizacja idealnie sprawdzi się na codzienny spacer ale też, na jakieś wyjście ze znajomymi. Główną rolę gra tu zamszowa spódniczka, w połączeniu z szarą bluzką w liściasty wzór i botkami na wysokim obcasie tworzy prostą, ale zwracającą na siebie uwagę stylizacje. Dopełnieniem jest skórzany trench w kolorze jasnego różu oraz szara, minimalistyczna torebka.


STYLIZACJA 1:
BLUZKA | SPÓDNICA | PŁASZCZ | BUTY | TOREBKA

Druga propozycja będzie super na luźniejsze wyjście ze znajomymi, przyciągające wzrok spodnie w kratę, czarna bluzka z guzikami i pod kolor dobrany sweter to stylizacja, która sprawi, że pierwsze wrażenie jakie wzbudzisz to takiej ciepłej i miłej osoby, a jednocześnie mającej profesjonalne podejście.

STYLIZACJA 2
BLUZKA | SWETER | SPODNIE | BUTY

Trzecia stylizacja jest super dla osób  z fajną figurą, sukienka bodycon, do tego żakiet w paski i sportowe buty. Gdzie założyć taką stylizację, według mnie praktycznie wszędzie!

STYLIZACJA 3
SUKIENKA | ŻAKIET | BUTY


swimsuit: http://bit.ly/2vYNE5j

virus-protection : http://bit.ly/3cT7m6

Kod rabatowy 20%: DLBF20
Kiedy wstaje rano nigdy nie mogę zdecydować się co chcę zjeść na śniadanie. Jest tyle różnych propozycji na przepyszne śniadania, które będą sycące i pozwolą zacząć dzień z dobrym nastrojem. Jedna z moich ulubionych opcji to owsianka i jej przeróżne wariacje. Zapraszam do wypróbowania przepisów


Owsianka budyniowa z masłem orzechowym i bananem


Składniki:
  • 2 łyżki płatków owsianych górskich 
  • 2 łyżki płatków orkiszowych 
  • Łyżka siemienia lnianego
  • 100ml wody
  • 200ml mleka
  • Łyżka budyniu waniliowego
  • Banan
  • 25g masła orzechowego
  • Ewentualnie słodzidło (Erytrol, ksylitol)
Przygotowanie 
Każdą owsiankę, którą robię zaczynam od bazy w postaci płatek owsianych, platek orkiszowych, siemienia lnianego i gorącej wody. Wszystko to umieszczam w garnuszku i zalewam mlekiem zostawiając w szklance 50ml. Mleko ze szklanki mieszam z budyniem, tą mieszankę dodaję do owsianki jak mleko w garnuszku zaczyna się gotować. Mieszam aż zgęstnieje i przekładam do miseczki, dekoruje masłem orzechowym i bananem.


Kokosowa owsianka z malinami i płatkami migdałowymi

Składniki:
  • 2 łyżki płatków owsianych 
  • 2 łyżki płatków orkiszowych 
  • Łyżka siemienia lnianego 
  • 100ml gorącej wody 
  • 200g mleczka kokosowego (gęstej części)
  • 100g malin
  •  garść płatków migdałowych 
Przygotowanie:
Mieszankę płatek i siemienia lnianego zalewam wrzątkiem, mieszam aż płatki będą miękkie i dodaję mleczko kokosowe. Dodaje maliny i płatki migdałowe



Kawowa owsianka z gruszką 

Składniki:
  • 2 łyżki płatków owsianych 
  • 2 łyżki płatków orkiszowych 
  • Łyżka siemienia lnianego 
  • Łyżka kawy zbożowej lub rozpuszczalnej
  • Łyżka budyniu waniliowego 
  • Erytrol łyżeczka 
  • 100ml wody
  • 200ml mleka
  • Gruszka
  • 25g masła orzechowego 
  • Garść płatków migdałowych
Przygotowanie 
W garnuszku zagotowuje wodę i mleko, dodaję mieszankę płatków owsianych, orkiszowych, siemienia lnianego, kawy, Erytrol i budyniu - mieszam aż zgęstnieje. Owsiankę przekładam do miseczki, układam masło orzechowe i pokrojoną w plastry gruszkę. 
Kiedy myślisz o naleśnikach, to najprawdopodobniej tych na słodko, najlepiej z domowym dżemem lub twarożkiem. Też tak mam, ale często potrzebuję odmiany, a tą są dla mnie właśnie naleśniki w wersji na słono. Eksperymentuje tworząc różne farsze, które nadają nietypowy smak tak popularnemu daniu. Jeden z tych farszy podsunęła mi znajoma i przypadł on do gustu mojemu mężowi. Drugi jest przeze mnie bardzo często używany jako farsz do pierogów, ale nie oszukujmy się, lepienie ich to strasznie żmudna robota. Ostatni farsz to moja ulubiona wersja i całkowicie autorska (chyba, że ktoś wymyślił ją już wcześniej, ale nic mi o tym nie wiadomo), stworzona z wersji zostało mi trochę tego, w lodówce mam jeszcze to, a dorzucę jeszcze tamto, żeby się nie zmarnowało.
Naleśniki na słonk

W ten sposób powstaje u mnie większość dań na początku tygodnia. Zawsze jak planuje posiłki to robię to od środy do niedzieli, natomiast zakupy robię we wtorek po południu, a co za tym idzie mam dwa obiady w stylu: daj się ponieść wyobraźni. Wracając do głównego tematu posta, oto moje trzy propozycje na wytrawne naleśniki, które są dobre na obiad, lunch do pracy lub szkoły, a pokrojone w cienkie paski stają się super przystawką na imprezy. Jedno danie tyle możliwości, nie pozostaje nic tylko korzystać.

Naleśniki z pieczarkami, serem i kiełbaskami śniadaniowymi 

Naleśniki na słono

Potrzebne składniki to:
  • Pieczarki 250g
  • 8 kiełbasek śniadaniowych
  • 300g żółtego sera
Pieczarki kroimy w kostkę i podsmażamy. Ser ścieramy na tartce i układamy wzdłóż średnicy naleśnika, na to kładziemy pieczarki i przekrojoną na pół kiełbaskę. Nakładamy na siebie boki naleśnika i zapiekamy przez 15min w 150 stopniach

Naleśniki z mozzarellą i szpinakiem

Naleśniki na słono

Potrzebne składniki :
  • Szpinak, u mnie mrożony 400g
  • 3 ząbki czosnku 
  • 2 kulki mozzarelli (u mnie light) /feta/twaróg 
Standardowo szpinak razem z czosnkiem pokrojonym w drobniutką kostkę londuje na patelni, w między czasie na naleśnikach układam wzdłóż średnicy startą mozzarellę, a później na nią przygotowany szpinak. Boki naleśnika zbieramy do środka tak aby zakryć farsz (mam nadzieję, że po zdjęciach zrozumiecie co mam na myśli) i zapiekamy tak samo jak wersję z pieczarkami. 

Naleśniki z mozzarellą, suszonymi pomidorami i szynką.

Naleśniki wytrawne

Potrzebujesz:
  • Suszone pomidory w oleju np. Z czosnkiem lub ziarnami
  • 2 kulki mozzarelli
  • Szynka
Ta wersja jest najprostsza i najszybsza w wykonaniu, bo poza starciem mozzarelli, nie ma tu więcej szykowania. Tak samo jak w poprzednich wersjach wszystko układamy na naleśniku, zakrywając to bokami naleśnika, zapiekają i voila.

Oczywiście nic nie wyjdzie nam bez naleśników, a sekretem ich pysznego smaku jest składnik zwany szczyptą miłości, kiedy gotujesz dla osób które kochasz (siebie też kochaj!) wszystko wychodzi smaczniejsze. Ja sprzedam wam prosty sposób na sprawienie, żeby wasze naleśniki były zdrowsze, a nawet trzy sposoby. 
1. Jesli do smażenia naleśników używasz tłuszczu niech to będzie Oliwa z oliwek, ale najlepiej będzie jak po prostu dodasz łyżkę oliwy do ciasta
2. Mąke tortową zamień na orkiszową, z niej naleśniki najbardziej przypominają tradycyjne, lub zrób mix mąki przennej typ 2000 i orkiszowej.
3. Dodaj mniej mąki na rzecz jajek, dzięki temu naleśniki będą bardziej sycące.
Naleśniki wytrawne

Jeszcze niedawno peeling kawitacyjny wykonywało się u kosmetyczki płacąc 100-150zł za zabieg. Kiedy jednak na rynek weszły urządzenie do peelingu kawitacyjnego nadające się do domowego użytku, peeling ten stracił na popularności w salonach. Dzięki możliwości zakupu takiego urządzenia za przystępną cenę, coraz więcej z nas decyduje się na wykonywanie peelingu kawitacyjnego w domu.

Na czym polega peeling kawitacyjny?

Jest to zabieg oczyszczający, w jego trakcie specjalne urządzenie wytwarza fale ultradźwiękowe, które po zetknięciu z nawilżoną skórą wytwarzają mikroskopijne pęcherzyki gazu. Poprzez zmianę ciśnienia zachodzą kolejne reakcje, w skutek których dochodzi do zerwania wiązań między martwymi komórkami naskórka. Powoduje to dokładne złuszczenie tych komórek

Wskazania i przeciwskazania do peelingu kawiatcyjnego

Kiedy nie możesz wykonywać peelingu kawitacyjnego? Gdy jesteś w ciąży, masz coś metalowego (rozrusznik serca, aparat ortodontyzny, microdermale itp.), chorujesz na nowotwór, osteoporoze lub masz podwyższoną temperaturę ciała. Natomiast wskazaniami do peelingu kawitacyjnego są przebarwienia, zmarszczki, celulit, szary koloryt skóry, opuchlizna i zasinienia w okolicach oczu, słabe odżywienie i regeneracja skóry.
Urządzenie do peelingu kawitacyjnego


Jak wykonać peeling kawitacyjny i jakie daje efekty?

Co potrzebujesz aby wykonać peeling kawitacyjny?

  • urządzenie do peelingu kawitacyjnego
  • waciki kosmetyczne lub buteleczkę ze spryskiwaczem
  • wodę mineralną, termalną, różaną lub tonik bezalkocholowy
  • produkty do demakijażu, oczyszczania twarzy
  • produkt do dezynfekcji (np spirytus)

Peeling kawitacyjny w domu - krok po kroku

1. Demakijaż i oczyszczenie twarzy, dezynfekcja urządzenia
Zanim zaczniesz wykonywanie peelingu powinnaś dokładnie oczyścić twarz. Usuń makijaż i zmyj zanieczyszczenia. Przeczytaj jak poprawnie oczyścić twarz - tutaj 
2. Zdejmij biżuterie i wszystkie metalowe elementy
3.Przejdź do wykonania peelingu kawitacyjnego
Nawilż twarz, przyłóż szpatułkę urządzenia do twarzy pod kątem 45 stopni, pamiętaj, że skóra powinna być przez cały czas zwilżona. Podziel twarz na partie i kolejno wykonuj peeling tak aby żadnej z nich nie pominąć. Przesuwaj szpatułką od dołu do góry. Pamiętaj aby nie przytrzymywać szpatułki przez dłuższy czas w jednym miejscu. Na koniec przetrzyj skórę tonikiem aby usunąć resztki zanieczyszczeń, możesz nałożyć serum, ustawić urządzenie na funkcje ion- i powtórzyć wszystko wtłaczając kosmetyk w głębsze warstwy skóry wykonując sonofereze.

Efekty peelingu kawitacyjnego

Sam zabieg jest bezbolesny, a jego efekty możesz zobaczyć już po godzinie od pierwszego zabiegu. Przede wszystkim skóra jest promienna, ma ładniejszy koloryt, wyrównaną strukturę i jest niesamowicie gładka. Po około 4 zabiegach możemy zauważyć spłycenie się zmarszczek, mniejszą ilość zaskórników i wydzielanego przez skórę sebum.
Urządzenie do peelingu kawitacyjnego

Urządzenie do peelingu kawitacyjnego Xiaomi InFace

Na koniec zostawiłam podstawę, bez której nie wykonamy peelingu, a mianowicie urządzenie. Ja zdecydowałam się na Xiaomi InFace i powiem wam o nim kilka słów. Urządzenie to znajdziecie na Aliexpress lub Allegro, jego cena to około 100zł. Przychodzi do nas zapakowany w nieduże pudełko, w którym poza samym urządzeniem znajdziemy instrukcje obsługi oraz kabel do ładowania, samo urządzenie prezentuje się elegancko i nowocześnie, jest dostępne w trzech kolorach: białym, czarnym i różowym. Jeśli chodzi o jego działanie to ma cztery funkcje:
  • peeling - jest to klasyczny peeling oczyszczający, najlepsza opcja na początek przygody z peelingiem kawitacyjnym
  • ion+ - głębokie oczyszczanie, to dobra opcja dla osób, które chcą za pomocą peelingu kawitacyjnego walczyć z trądzikiem lub wypryskami
  • ion- - sonofereza, jej celem jest wtłoczenie substancji aktywnych w głąb skóry, poprzez rozbicie ich cząsteczek na mniejsze
  • EMS pulse - jest to elektrostymulacja lub mówiąc potocznie po prostu prądy, ma na celu ujędrnienie oraz zwiększenie napięcia skóry oraz mięśni

Xiaomi InFace urządzenie do peelingu kawitacyjnego



Jako studentka i osoba pracująca na pół etatu, często zdarzały mi się momenty, że po prostu mi się nic nie chciało. Chyba każdy z nas czasami tak ma. Nadmiar obowiązków, nauka, praca i codzienne czynności, na które często brakuje nam czasu, wydają się nas przytłaczać. Często miałam wrażenie, że w mojej dobie brakuje kilku godzin, abym ze wszystkim zdążyła. Do tego wszystkiego brakowało mi chęci, a praca i studiowanie na zmianę – wciąż mnie przytłaczały… Co się zmieniło, że dzisiaj mogę głośno powiedzieć, że ze wszystkim nadążam, a do tego nie brakuje mi czasu na spełnianie marzeń i czas z przyjaciółmi?


Czym jest produktywność?

Współczesne realia i tempo życia zmuszają nas do bycia bardziej efektywnymi. Wielu osobom już samo słowo „produktywność” kojarzy się z czymś negatywnym dla nich. Moje pierwsze skojarzenia to pracoholizm, rywalizacja i dążenie po trupach do celu. Gdy szef mówił, że chce żebym była bardziej efektywna po plecach przechodziły mnie ciarki, ponieważ wiedziałam, że czeka mnie jeszcze w międzyczasie nauka na egzamin do szkoły. Z czasem nauczyłam się, że bardzo ważne jest samo podejście, aby rezultaty naszej pracy okazały się efektywne. Robiąc coś produktywnie, robimy to najlepiej, jak tylko potrafimy, korzystając z naszej wiedzy i materiałów, które mamy. Zdarzają się dni, kiedy jesteśmy w stanie przenosić góry i wszystko nam wychodzi. Czasami jednak nie mamy siły, ani motywacji, żeby wstać z łóżka. Co zrobić, żeby to się zmieniło?

Nawyki, które obudziły we mnie produktywność

Zaczęłam od podstawowej czynności, którą polecali mi dosłownie wszyscy – kupiłam sobie planner. To dzięki niemu udało mi się zaplanować większość czynności w ciągu dnia i pozwoliło o wszystkim pamiętać. Wcześniej łapałam się na tym, że zapominałam o egzaminie lub o ważnym deadlinie w pracy. Planner jest świetną przypominajką. Wybrałam papierową wersję, ponieważ przypomnienia w telefonie gdzieś mi ginęły. W dodatku w pracy nie za bardzo mogę korzystać z komórki, nie ze względu na zakazy, lecz dlatego, że bardzo szybko odwraca moją uwagę. Papierowy planner to wersja bardziej praktyczna. Mam go ciągle pod ręką, razem z doczepionym do niego długopisem. Nauczyłam się notować w nim wszystko i dokładnie planować każde ważne wydarzenie w moim życiu. Dużo mi to dało.
Bardzo pomogło mi wprowadzenie w życie 7 nawyków, które na swoim blogu proponuje autorka artykułu – https://pudrowo.pl/jak-byc-bardziej-produktywnym/, a radzi ona, aby:
     nie odkładać niczego na później, a zacząć działać,
     pomyśleć, w którym momencie dnia jestem najbardziej produktywna,
     przygotować sobie grafik – to mój ulubiony punkt tej listy, ponieważ zakochałam się w prowadzeniu plannera,
     nie dać się rozproszyć,
     ustalić priorytety,
     realizować zadania jedno po drugim,
     brać przykład z ambitnych osób, które mimo trudności i     przeszkód są w stanie wiele osiągnąć i wyciągnąć z    wszystkiego pozytywy i naukę.
Dzięki tym wskazówkom udało mi się osiągać założone zadania i cele. Mój szef od razu zauważył, że jestem jakaś taka, bardziej skupiona i jestem w stanie więcej zrobić. W szkole też mam lepsze wyniki. Wydaje mi się, że to głównie zaleta nie stresowania się. Gdy dokładnie wiem, co mam do zrobienia w ciągu dnia – łatwiej mi zorganizować czas i skupić się wyłącznie na priorytetach.

Jestem studentką trzeciego roku dziennikarstwa, która próbuje stawiać pierwsze samotne kroki w swoim zawodzie. Kocham podróżować! Tą miłością zaraziłam się podczas wyścigu autostopowego organizowanego co roku w moim mieście. Wolność, jakiej wtedy doświadczyłam uświadomiła mi, że mogę udać się praktycznie wszędzie, a świat jest tak kolorowy, że szkoda spędzić całe życie w jednym miejscu. Dlatego spisuję sobie wszystkie miejsca warte odwiedzenia i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się je zobaczyć na własne oczy. W wolnych chwilach pomagam przyjaciółce w prowadzeniu bloga, gdzie oddaję się swojej drugiej pasji i piszę na temat savoir-vivre w dzisiejszym świecie. W pozostałych chwilach najpewniej możecie spotkać mnie w którymś z warszawskich teatrów

Wpis gościnny, napisany przez Natalie Góralczyk, klika słów o autorce posta: