Jeśli ktoś czytał pierwszy tom, to wie, że pozostawił on wiele luk. Z tego też powodu na prośbę fanów powstał drugi tom, który wyjaśnia niektóre fakty i pozwala lepiej poznać bohaterów.
Sama książka zaczyna się w momencie, kiedy Jack pojawia się w drzwiach Cassie. Dowiadujemy się jak wyglądało ostatnie sześć miesięcy jego życia i co robił, aby móc wrócić z czystą kartą. Cassie i Jack się schodzą, ale mimo tego nie jest tak kolorowo jak mogłoby się wydawać. Jack jest zawodowym basebolistą, którym interesują się tabloidy i chociaż jego związek kwitnie, to na ich drodze pojawi się jeszcze wiele przeszkód.
Samo wykreowanie bohaterów bardzo mi się podoba, poza kilkoma drobnymi szczegółami. Cassie jest bardzo wiarygodna,  a przez sytuację z dziennikarzami poznajemy ją od strony bardziej psychicznej. Jack natomiast jest trochę zbyt nadopiekuńczy i zazdrosny, chcę zapewnić swojej ukochanej wszystko, odbierając jej w ten sposób wolność. Bezpieczeństwo to jedno, ale pomysł z rzucaniem pracy, zaraził mnie do niego. Moje zastrzeżenia co do książki? Za dużo seksu. Ciągle się gdzieś przewijał, zmniejszając wartość wątku, który na prawdę mnie zainteresował.
Książkę jednak czyta się szybko i przyjemnie, historia wzbudza ciekawość i po prostu ciężko jest odłożyć książkę choćby na chwilę. Mi zajęła niecałe trzy godziny i myślę, że nie był to zmarnowany czas.

W ostatnim tygodniu ciąży na moim ciele pojawiły się rozstępy. Po porodzie jak tylko doszłam do siebie zaczęłam z nimi walkę. Stosowałam różnych metod, jednak żadna z nich nie okazała się skuteczna. Po dłuższym czasie zdecydowałam się na kolejną próbę tym razem ze znaną mi firmą - Bingospa. 
Bioaktywne składniki takie jak: kolagen, algi Fucus, algi Laminaria, olejek pomarańczowy, ekstrakty z kozieradki, lnu, żeń-szenia i aloesu czy olejek kamforowy napawały mnie nadzieją na wyjątkową skuteczność tego produktu. 
Konsystencja jest dosyć mazista czego można się spodziewać po produkcie, który ma na drugim miejscu w składzie algi. Sam zapach jest dosyć wyraźny, jednak nie jestem w stanie dokładnie go określić. 
Producent zaleca wykonanie zabiegu na dwa sposoby: 

  • Nałożenie produktu na skórę, owinięcie folią i przykrycie na pół godziny kocem. Po tym czasie pozostałości zmywamy. 
  • Wmasowanie w skórę serum
Ja dla lepszych efektów połączyłam te dwie metody. Trzy razy w tygodniu owijałam brzuch folią, a pozostałości wmasowywałam w skórę. W pozostałe dni ograniczyłam się do wmasowywania. 

Po 4 tygodniach stosowania zauważyłam lekkie rozjasnienie i zmniejszenie rozstępów. Nie jest to efekt, który powoduje euforię, ale cudów się nie spodziewałam. Skóra za to stała się jędrniejsza i myślę, że gdybym stosowała tego produktu w ciąży rozstępy nie pojawiły by się.