Recenzja „Mirror, mirror”

Zanim sięgnęłam po tą książkę słyszałam o niej mnóstwo pozytywnych opinii, które nie do końca mnie przekonywały. Byłam przekonana, że popularność książka zawdzięcza autorce. Cara Delevinge to nastoletnia aktorka, która grała między innymi w filmie Papierowe miasta, należy do rozchwytywanych modelek, a w październiku 2017 wydała swoją debiutancką powieść. Sporo tego, prawda? Właśnie dlatego nie mogłam się przekonać aby sięgnąć po tą książkę. Przynajmniej do momentu aż koleżanka zmusiła mnie do przeczytania kilku stron. Historia mnie wciągnęła, a w bohaterach odnalazłam nie tylko cząstkę siebie ale też moich przyjaciół.

„Mirror, mirror” to zespół, w którego skład wchodzą: Red, Naomi, Leo i Rose. Amatorski zespół założony przez pracę domową stał się czymś poważnym, prawdziwym. Tą grupkę połączyła przyjaźń nie tylko przez zamiłowanie do muzyki ale też problemy codziennego życia. To właśnie dzięki sobie na wzajem odkryli, że mogą być sobą, nie ukrywając swoich wad.

Kiedy Naomi znika myślą, że to tylko kolejny z jej wybryków. Tym razem dziewczyna zostaje odnaleziona z poważanymi obrażeniami, które zagrażają jej życiu. Każde z przyjaciół radzi sobie z tym na swój sposób, a Red wraz z siostrą Naomi podejmuje się śledztwa na własną rękę. Co uda im się odkryć? Przeczytajcie sami

To jedna z lepszych książek o nastolatkach, którą czytałam. Bohaterzy przedstawieni są w taki sposób, że wszystkie ich problemy przeżywamy razem z nimi, a każdy jest w stanie utożsamić się z jednym z nich. Każdy z nich posiada indywidualne cechy, światopogląd. To właśnie dzięki temu postacie są wiarygodne.

About the author

Monika

View all posts

21 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *