Nieuchronnie zbliża się koniec roku, a wraz z nim nasuwają soe różne refleksje. Wiele osób zaczyna się zastanawiać czy wykorzystała wszystkie możliwości jakie przyniósł jej rok 2018,czy ten rok zakończy się z poczuciem satysfakcji czy jednak nie koniecznie? 

Podsumowanie 2018

  Osobiście mogę powiedzieć, że był to dobry rok. Poznałam wiele nowych osób, spędziłam niezapomniany tydzień we Włoszech, po raz pierwszy w życiu odwiedziłam Mazury i Wrocław. Postawiłam na samorozwój co zaskutkowało pokonaniem wielu barier i otwarciem się na nowe możliwości. Nie można też pominąć tego, że dorobiłam się obrączki. Te wszystkie wydarzenia zaskutkowały jednak brakiem czasu na realizację pasji jaką jest blogowanie i fotografia. Jak widać tegoroczny bilans jest na plusie i jestem usatysfakcjonowana tym, jak wyglądał ten rok. 

Postanowienia na rok 2019

  To na co w 2018 zabrakło mi czasu staje się priorytetem na rok 2019. Pierwszym postanowieniem jest regularne blogowanie i rozwinięcie instagrama. W tym celu też postanowiłam zakupić kalendarz i wszystko sobie dokładnie planować, aby nic nie wymknęło się spod kontroli. Ponadto wprowadzam na bloga od tej pory regularną serię gastronomiczną, w końcu jako Pani domu dbam o męża i przygotowuje mu codziennie ciepły obiad. Jednak na tym się nie kończy. W planach jest też opanowanie trudnej sztuki makijażu i samodzielnego robienia paznokci hybrydowych. W związku z manicure zainteresowałam się kursami tworzonym przez instruktorki mojej ulubionej marki Nails Company. Makijaż będę doskonalić samodzielnie z pomocą youtubowych toutoriali. Kolejne postanowienia to przeczytanie w 2019r 100 książek i zapisanie się na 3mięczny kurs języka angielskiego i co oczywiste ukończenie go. Te wszystkie postanowienia wydrukowałam sobie w postaci listy i powiesiłam na lodówce aby zawsze o nich pamiętać.
Jesteście zadowoleni z 2018? Macie jakieś postanowienia na 2019?
Sylwester coraz bliżej. Część z was na pewno ma już zrobione paznokcie. Ja słynę z robienia wszystkiego na ostatnią chwilę dlatego dopiero teraz przychodzę do was z propozycjami. Mam nadzieję, że przypadną wam do gustu i pomogą osobom  które dopiero będą robić sobie mani.

Propozycje paznokci na sylwestra

Stworzyła dla was trzy propozycje i postawiłam w nich na mat. Sylwester wszystkim kojarzy się w błyskiem, brokatem i wszystkie co się rzuca w oczy. Ja postanowiłam stworzyć coś kontrastowego, mani, które skomponuje się z rzucającą się w oczy sukienką.

Brązowo-złote paznokcie

Pierwsza propozycja to standardowe połączenie brązu i złota. Dzięki złotemu wykończeniu paznokcie nie są nudne. Klasyczne kolory pozwolą na połączenie ich z różnymi kolorami sukienek.

Czerwone paznokcie

Czerwone paznokcie ze złotymi tasiemkami są eleganckie, ale dzięki nasyconemu kolorowi zwracają na siebie sporo uwagi. Do jakiej sukienki będą pasować czerwone paznokcie? Największe wrażenie zrobią przy białej lub beżowej sukience jednak ożywią też szary i czarny kolor.

Bordowe paznokcie

Ostatnia propozycja to bordowe paznokcie z białym akcentem. Będą pięknie wyglądać ze złotą lub srebrną sukienką, zwłaszcza w tych mieniących się wersjach. Doskonale skomponują się z pastelowymi odcieniami, lub kolorami kamieni szlachetnych.

Lakiery Nails Company

Lakiery, którymi pracowałam pochodzą z firmy Nails Company. Im też chciałabym poświęcić trochę uwagi. To jedne z niewielu lakierów, które już po pierwszej warstwie mają dobre krycie, nie za rzadka konsystencja powoduje, że nie musimy bardzo martwić się o to, że lakier rozleje się nam na skórki. Kolejnym hitem tej marki jest baza, o której już pisałam tutaj
Dzisiaj przychodzę do was z tematem, który bardzo długo uznawałam za coś nie do zrobienia. Samodzielne przedłużanie paznokci wydawało mi się czymś nie wykonalnym, a już na pewno nie moimi rękami. Firma Nails Company zmieniła moje podejście, dzięki produktowi z serii base repair. 

Przedłużanie baznokci z base repair Nails Company

Osobiście mam już jedną bazę z tej serii, a kiedy dostałam możliwość przetestowania kolejnej uznałam  że to moja szansa aby nauczyć się czegoś nowego. Tym razem zdecydowałam się na base repair cover w kolorze delikatnego różu. Dzięki temu, że jest gęstsza od baz, których używałam do tej pory przedłużenie paznokci staje się banalnie proste.
  1. Do paznokcia, który chcemy przedłużyć przykładamy wybrany przez nas szablon. Ten na zdjęciach to motylki Neonail, jednak jak tylko skończą mi się te szablony również sięgnę po te z NC. 

  2.  Nakładamy bazę na szablon jednocześnie wybierając długość jaką chcemy uzyskać. Osobiście maluję jak zwyklą bazą, a na szablonie daję delikatnie grubszą warstwę aby wyrównała się ona z paznokciem.
  3. Kolejnym krokiem jest zdjęcie szablonu, jak widzicie na zdjęciu paznokieć nie wygląda jeszcze zbyt pięknie. Nadajemy mu kształt za pomocą nożyczek do paznokci (obcinam nie potrzebne fragmenty lakieru) i pilniczka. Ja najpierw używam tradycyjnego zdzieraka, a efekt końcowy uzyskuje pilniczkiem szklanym.
  4. Jak widzicie efekt końcowy jest całkiem zadowalający. Nie jest to może kształt idealny ale jak na pierwszy raz nie ma co narzekać. W końcu praktyka czyni mistrza. Celowo zrobiłam zdjęcie przy moich naturalnych paznokciach aby było widać ich naturalny kształt i fakt, że łamią się na każdym kroku, przez co nie jestem w stanie zahodować długich paznokci.
Fakt, że baza ma delikatny kolor, dla mnie robiącej paznokcie na raty, jest wielkim plusem. Dzięki temu mogę przedłużyć sobie paznokcie i spokojnie wyjść z domu nie martwiąc się o to, że jedna ręka rózni się od drugiej.
Kto mnie zna wie, że moja kolekcja podkładów już dawno przekroczyła normę. Bardzo długo szukałam podkładu idealnego, takiego, który spełni wszystkie moje oczekiwania i zaskoczy mnie czymś więcej. Po kilku latach poszukiwań udało mi się znaleźć dwa podkłady, które na stałe zagościły w mojej kosmetyczce.

Podkład Giordani Gold Master Creation

Pierwszy z nich to nowość od Oriflame. Podkład Giordani Gold Master Creation skradł moje serce bardzo szybko. Jego lekka, wodnista formuła, a jednocześnie bardzo dobre krycie dają połączenie idealne, zwłaszcza kiedy potrzebujemy podkładu na większe wyjścia. Kolor bardzo ładnie dopasowuje się do skóry, dzięki czemu jest wygodny w aplikacji i nie tworzy efektu maski. Dostępne jest aż 7 odcieni, z których każdy znajdzie coś dla siebie.

Podkład Giordani Gold Age Defying

Ten podkład jako pierwszy trafił w moje ręce z kosmetyków Oriflame i został już na dłużej. Osobiście używam go do codziennego makijażu. Jego konsystencja bardziej przypomina wodnisty krem niż podkład, a krycie można uznać za średnie. Jednak właśnie za to krycie go lubię, ponieważ zakrywa drobne niedoskonałości, wyrównuje kolor skóry, jednocześnie robiąc bardzo naturalny efekt. Jego ogromnym atutem jest fakt, że nie tylko upiększa twarz poprzez makijaż, ale również dba o nią-nawilża i ujędrnia.

Który podkład z Oriflame wybrać?

Osobiście doradzam podkłady z serii Giordani Gold. Dwa, które wyżej opisałam to moi ulubieńcy jednak seria liczy tych podkładów więcej. Czym się kierować przy wyborze? Naszymi potrzebami. Jeśli potrzebujesz podkładu kryjacego siegniesz po Giordani Gold Master Creation, jeśli jednak to krycie jest dla Ciebie zbędne warto poznać się bliżej z podkładem Age Defying. Tak na prawdę każdy znajdzie coś dla siebie.
Większość ludzi zapytanych czego najbardziej chcą w życiu, odpowiada, że chcą być szczęśliwi. Stąd też ogromna popularność książek typu "Hygge". Każda kultura, każdy człowiek ma swój własny przepis na szczęście.
Helen Russel w swojej książce "Atlas szczęścia" zabiera nas w podróż dookoła świata, aby odkryć przed nami sekret szczęścia. W oparciu o różne kultury ukazuje czym dla całkowicie różnych ludzi jest pojęcie szczęścia i w jaki sposób można do niego dojść. Włosi, Chińczycy, Anglicy i wielu innych opowiada o zwyczajach wpisanych w ich kulturę. Wiele z nich przeszło do naszej kultury, np. francuskie czerp z życia garściami.
Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Jej pogodność powoduje, że uśmiechamy się nawet w pochmurne dni. Osobiście chętnie przetestuje na sobie sposoby przedstawione w książce. To jedna z tych lektur, którą może, a nawet powinien przeczytać każdy, kto potrzebuje dawki codziennego uśmiechu. Po przeczytaniu jej na pewno zagości on i na Twojej twarzy.
Ładna, kolorowa okładka sugeruje równie barwną treść i tak właśnie jest. "Atlas szczęścia" jest przeciwwagą dla otaczających nas każdego dnia pesymistycznych informacji. Ta książka idealnie sprawdzi się jako świąteczny prezent, nie tylko dla typowego książkoholika.

Regina Brett jest autorką, którą albo się kocha albo nienawidzi. Nie ma nic pomiędzy, a obok jej książek nie można przejść stwierdzając, że nie wzbudzają w nas żadnych emocji. Tak samo jest z "Kochaj" - książką, która pokazuje nam wiele odsłon miłości, jednak za każdym razem nie jest to proste uczucie. Książki Regina Brett trafiają w serce nie jednego czytelnika, dlatego, że są pisane szczerze, najczęściej o sytuacjach trudnych i bolesnych dla samej autorki. 
"Kochaj" jest bardzo intymną książką, opowiada o sytuacjach z przeszłości twórczyni. Pokazuje rzeczywistość bez kolorowania jej, pokazuje co współczesny człowiek chowa głęboko w sobie walcząc aby nigdy nie wypłynęło na powierzchnię,  a inni ludzie nie odkryli, że nasze życie nie jest idealne tak jak byśmy chcieli. Regina pisze o miłości, ale nie o miłości jak z komedii romantycznej, pisze o miłości, która pozwala nam wybaczać innym nawet najgorsze krzywdy. Jednak aby to zrobić musimy wybaczyć najpierw sobie.
Książki Reginy Brett, za każdym razem skłaniają mnie do refleksji. Zawsze, kiedy je czytam, utożsamiam się z sytuacjami, o których pisze autorka. Myślę, że w tym tkwi tajemnica sukcesu tych książek, utożsamiamy się z nimi często nieświadomie. Pomagają nam zrozumieć wiele trudnych sytuacji, zabliźnić stare rany i nie bać się swoich emocji. Po przeczytaniu tej książki poczułam się jakby po katharsis, oczyszczona z cierpienia i naładowana nową energią, pozwalającą iść przez życie pewniej, bez zazdrości i nienawiści. "Kochaj" mogę porównać do sesji z najlepszym psychoterapeutą, pozwala nam się otworzyć, pokochać siebie i swoje życie  
W ostatnim czasie pojawiła się ogromną moda na detoxy. Producenci wmawiają nam, że mamy w organizmach mnóstwo toksyn, ale wystarczy, że raz dziennie będziemy brać magiczną tabletkę i oczyścimy nasz organizm. Ile jest w tym prawdy? Czy detoxy faktycznie mają sens?
Kiedy dostałam propozycje przetestowania właśnie detoxu, w mojej głowie pojawiło się spore wachanie. Dlatego zaczęłam czytać na temat różnych detoxów, a potem na temat tego konkretnego. Detox By Volante ma w swoim składzie oliwę z oliwek i sok z cytryny czyli naturalne produkty. Przekonało mnie to i postanowiłam spróbować 3 tygodniowego detoxu. Czy były jakieś efekty?

Tutaj muszę przyznać  że byłam szczerze zaskoczona ale były. Obecnie jestem w trakcie walki ze stanem przedcukrzycowym, dlatego też tuż przed zaczęciem stosowania detoxu zrobiłam badania. Po trzech tygodniach powtórzyłam je i okazało się, że wyniki się poprawiły. Przede wszystkim obniżyła się ilość trojglicerydów, ale też spadł poziom glukozy, to akurat w niewielkim stopniu, jednak efekt się pojawił. Poza wynikami badań były też inne efekty.
Codziennie rano brałam jedną saszetkę, odczekiwałam pół godziny. Po tym czasie jadłam śniadanie, nie odczuwałam przez ten czas głodu ani długo po nim, a po każdym posiłku odczuwałam sytość dużo szybciej.

Jak działa połączenie oliwy z oliwek i soku z cytryny? Przede wszystkim przyspiesza nasz metabolizm, obniża cholesterol, wspomaga naturalny proces usuwania toksyn z naszego organizmu, wzmacnia włosy i paznokcie. Każdy z tych objawów zauważyłam w stopniu mniejszym lub większym, jednak pojawił się. Taka kuracja stosowana raz na trzy miesiące może wspomóc nasz organizm.

Jednak wybierając detox powinniśmy zwrócić uwagę na jego skład. Nie wierzcie w magiczne tabletki, które oczyszczą wasz organizm i schludniecie 10 kilogramów w tydzień. Ja polecam Detox By Volante właśnie przez jego naturalny skład i efekty. 
Cześć kochani
Po raz kolejny zdecydowałam się na ubrania z Yoins i po raz kolejny się nie zawiodłam. Tym razem stworzyłam dla was dwa eleganckie outfity, które będą się nadawać zarówno na spotkanie biznesowe jak i do szkoły.
Czerwona koszula dla kobiet



W pierwszej z nich możecie zobaczyć spodnie w paski, ktore są teraz hitem . Połączyłam je z różową, przezroczystą koszulą i w tym połączeniu jest to stylizacja dla odważnych. Jednak kiedy zmienimy kor koszuli na bardziej stonowany i nie będzie ona prześwitywać, stylizacja nada się dla każdego.


Drugą stylizacje robi kombinezon, który w połączeniu z biżuterią tworzy całą stylizacje. Ja się w nim zakochałam, prosty krój, zakończony dekoltem w postaci hiszpanki robi genialny efekt. Idealny i na te mniej oficjalne wyjścia  wystarczy odpowiednio dobrać dodatki. 
Nie raz i nie dwa obiecywałam sobie, że zacznę w końcu zdrowo się odżywiać, ćwiczyć itd. Za każdym razem kończyło się to tygodniową zajawką, dlatego teraz postanowiłam napisać o tym publicznie. Mam nadzieję  że wlasnie w ten sposób uda mi się osiągnąć prawdziwe efekty. Póki co działam metodą małych kroczków. Dzięki Victoria Cymes miałam możliwość wypróbowania przepysznych świeżo wyciskanych soków, zarówno tych owocowych jak i warzywnych. 

Moje serce skradł oczywiście owocowe połączenie. Do tych soków byłam przyzwyczajona więc dużo chętniej po niego sięgnęłam. Dużym zaskoczeniem okazał się sok warzywny. Takie połączenie piłam po raz pierwszy w życiu, z niezaprzeczalnym przerażeniem przed pierwszym łykiem  Sok okazał się na prawdę smaczny, a ja z pewnością pozostanę im wierna.
Jeśli chodzi o skład, to te soki mają 100% prawo nazywać się skokami  Nie znajdziemy w ich składzie nic poza owocami i warzywami co jest ogromnym plusem.
Mi zastępują one drugie śniadanie, są pyszne i nie odczuwam po nich głodu. Dzięki temu, że są na prawdę szybką "przekąską" sprawdza się idealnie w każdej sytuacji. 
Cześć kochani
W końcu zaczęły się dla mnie prawdziwe wakacje i mam więcej czasu, aby móc działać w internecie, a co się z tym wiąże - prowadzić bloga. Z natłoku spraw na głowie musiałam zrezygnować na jakiś czas, ale nie wyobrażam sobie życia bez tego małego miejsca w sieci. Niedawno przyszła do mnie bardzo długo wyczekiwana paczuszka od Zaful, a w niej przepiękna zielona sukienka idealna na wakacyjne dni. Nie zastanawiając się długo zabrałam ją ze sobą na Mazury i udało mi się zrobić kilka zdjęć. Jedyna rzecz, do której mogę się przyczepić (ale to wina mojej budowy ciała), to fakt, że mi się trochę zsuwała.
Pomimo to sprawdziła się doskonale w te najgorętsze dni. jest bardzo fajnie uszyta: nigdzie nie widać żadnych odstających niteczek, a z tyłu jest gumka, która zapewnia utrzymanie. Sukienka sama w sobie ma bardzo prosty krój trapezu, ale dzięki dołączonemu paseczkowi wygląda genialnie na każdym typie figury. W zależności na jakiej wysokości zawiążemy sobie pasek możemy nie tylko zakryć, ale też podkreślić to na co akurat mamy ochotę. Ogromnym plusem jest też jej długość, nie jest jak typowe sukienki, które ledwo zasłaniają to co wypada zasłonić ale sięga do kolan.

Dajcie znać co o niej myślicie :)
Coraz więcej osób szuka pracy przez internet. Marzymy o siedzeniu w domu, poświęceniu czemuś godzinkę czy dwie i zbijaniu kokosów. Żeby było ciekawiej są osoby  które nam to obiecują. Internetowe hasła "ja już zarobiłem 123456$ a ty?", "wystarczy, że poświęcisz 2 godziny, zarobisz 1500zł", "zbierasz paragony? Wykorzystaj je, żeby zarobić" i wiele, wiele innych możemy znaleźć na facebookowych grupach. Kiedy odpowiesz na ogłoszenie okazuje się, że musisz zakładać konta bankowe, brać pożyczki albo zarobisz 30 groszy za wypełnienie ankiety. Mało kto jest chętny na taką pracę i dalej stoimy w miejscu, męczymy się na etacie lub słuchamy, że nic nie robimy          

Czy jest więc możliwość zarobienia pieniędzy bez wychodzenia z domu? 

Marketing wielopoziomowy pozwala sprzedawcom na budowanie osobistych struktur współpracowników, od których obrotu otrzymuje się dodatkowe prowizje. Każdy sprzedawca w marketingu wielopoziomowym ma możliwość zbudowania własnej struktury handlowców, w której każdy z nich wynagradzany jest na podstawie obowiązującego w danej firmie planu marketingowego

Czym jest więc mlm?

Jest to marketing wielopoziomowy. Marketing wielopoziomowy pozwala pracownikiom na budowanie struktur współpracowników, od których pracy otrzymuje się dodatkowe prowizje. Ich działanie jest ściśle określone planem marketingowym.

Zalety i wadymarketingu wielopoziomowego

Główną zaletą jest fakt, że możemy wykonywać to w domu. Nie mamy nad sobą szefa, który będzie nas poganiał, a grafik ustalamy sobie sami. Sposób działania jest podany na tacy, szkolenia online i pomoc osoby, która znajduje się nad tobą to taki starter pack. Czy ma on jakieś wady? Na pewno. Przede wszystkim potrzebujesz trochę czasu aby zacząć zarabiać realne pieniądze. Poza tym na prawdę ciężko wskazać jest jakieś wady.

Chcesz spróbować swoich sił w mlm? Zapisz się już dziś. 

Cześć kochani
Coraz bliżej wakacje, a także coraz bliżej spełnienia wakacyjnych planów. Ja się wybieram na Mazury, a w związku z wyjazdem postanowiłam trochę odświeżyć swoją szafę. Oczywiście postawiłam na dobrze mi znany sklep - Zaful. Jakie rzeczy znalazły się w zamówieniu?
Romper
Pierwsza rzecz to piękny kombinezon w paski. Elegancki, dobrze wykrojony sam jeden tworzy fajną stylizacje i nie musimy się martwić o dodatki. Jest to moja ulubiona rzecz z całego zamówienia i już nie mogę się doczekać aż będę miała go w domu.
Dress
Kolejna jest sukienka, w której po prostu się zakochałam. Wzór liści i jej delikatność nie pozwoliły mi nawet na chwilę namysłu. Myślę, że idealnie sprawdzi się na zwiedzanie nawet w upały. Jedyna moja obwa to brak ramiączek, ale te zawsze można doszyć.
Swimwear
Mazury to przede wszystkim jeziora więc nie mogło obyć się bez stroju kąpielowego. Postawiłam na klasyczny, czarny jednoczęściowy z pięknie zrobionymi plecami. Dzięki materiałowi z jakiego jest zrobiony będzie też dobrze wyglądac w połączeniu ze spodenkami.
Pajamas
Ostatnia rzecz to moja miłość, kiedy ją zobaczyłam po prostu nie mogłam sobie odmówić. Piękna, czerwona, welurowa z dodatkami koronki piżama to spełnienie moich marzeń. Jest po prostu idealna.
Na swoje czwarte urodziny (4th zaful) Zaful przygotowało na prawdę świetne promocje i nie ma co się zastanawiać tylko trzeba korzystać. Już teraz mam dla was kod rabatowy: ZafulW
Cera mieszana to jeden z popularniejszych typów cery, a jednocześnie jeden z najtrudniejszych typów cery pod względem pielęgnacji. Przede wszystkim dlatego, że posiada ona połączenie skóry suchej i skóry tłustej. Strefa T, jest miejscem gdzie skóra ma skłonności do przetłuszczania oraz pojawiania się niedoskonałości. Bardzo często wymaga ona stosowania dwóch rodzai kosmetyków, ale dzięki firmie Floslek pielęgnacja staje się łatwiejsza.

Zacznę od produktu, który jet moim ulubionym z całej serii. Jest nim: peeling z kwasami AHA , któy jest najlepszym peelingiem jaki do tej pory stosowałam. Działa na zasadzie gumkowania, nie podrażnia, a skóra jest po nim gładka i promienna. Dodatkowo w porównaniu z innymi peelingami enzymatycznymi działa on błyskawicznie.

Kolejny produkt to glinka mająca Instant detox 2w1. Skóra jest po nim oczyszczona , a pory są wyraźnie zwężenie. Według mnie jest idealny na rano, po zastosowaniu odczuwalne jest uczucie świeżości.  Drugi sposób użycia to jako maseczka i to właśnie on bardziej przypadł mi do gustu.  Skóra jest nawilżona i przyjemna w dotyku.

Kolejnym etapem pielęgnacji jest krem na dzień lub na noc. Przede wszystkim podoba mi się rozdzielenie, ale też byłam zaskoczona ich lekkością. Przyzwyczaiłam się, że krem na noc jest tłusty i treściwy, a rano muszę go zmywać. W tym przypadku tak nie ma. Oba kremy spełniają swoje funkcje. Krem normalizujący na dzień sprawdza się świetnie, twarz po nim nie świeci się przez większość dnia. Korygujący krem na noc sprawia, że nasza skóra po przebudzeniu sprawia wrażenie wypoczętej

Seria jako całokształt bardzo mi się spodobała. I chociaż nie wiem jak będzie z resztą kosmetyków to po peeling sięgne na pewno po raz kolejny. Moje wrażenie jest jak najbardziej na plus i śmiało polecę serię Balance T-Zone posiadaczom cery mieszanej .


Jeśli ktoś czytał pierwszy tom, to wie, że pozostawił on wiele luk. Z tego też powodu na prośbę fanów powstał drugi tom, który wyjaśnia niektóre fakty i pozwala lepiej poznać bohaterów.
Sama książka zaczyna się w momencie, kiedy Jack pojawia się w drzwiach Cassie. Dowiadujemy się jak wyglądało ostatnie sześć miesięcy jego życia i co robił, aby móc wrócić z czystą kartą. Cassie i Jack się schodzą, ale mimo tego nie jest tak kolorowo jak mogłoby się wydawać. Jack jest zawodowym basebolistą, którym interesują się tabloidy i chociaż jego związek kwitnie, to na ich drodze pojawi się jeszcze wiele przeszkód.
Samo wykreowanie bohaterów bardzo mi się podoba, poza kilkoma drobnymi szczegółami. Cassie jest bardzo wiarygodna,  a przez sytuację z dziennikarzami poznajemy ją od strony bardziej psychicznej. Jack natomiast jest trochę zbyt nadopiekuńczy i zazdrosny, chcę zapewnić swojej ukochanej wszystko, odbierając jej w ten sposób wolność. Bezpieczeństwo to jedno, ale pomysł z rzucaniem pracy, zaraził mnie do niego. Moje zastrzeżenia co do książki? Za dużo seksu. Ciągle się gdzieś przewijał, zmniejszając wartość wątku, który na prawdę mnie zainteresował.
Książkę jednak czyta się szybko i przyjemnie, historia wzbudza ciekawość i po prostu ciężko jest odłożyć książkę choćby na chwilę. Mi zajęła niecałe trzy godziny i myślę, że nie był to zmarnowany czas.

W ostatnim tygodniu ciąży na moim ciele pojawiły się rozstępy. Po porodzie jak tylko doszłam do siebie zaczęłam z nimi walkę. Stosowałam różnych metod, jednak żadna z nich nie okazała się skuteczna. Po dłuższym czasie zdecydowałam się na kolejną próbę tym razem ze znaną mi firmą - Bingospa. 
Bioaktywne składniki takie jak: kolagen, algi Fucus, algi Laminaria, olejek pomarańczowy, ekstrakty z kozieradki, lnu, żeń-szenia i aloesu czy olejek kamforowy napawały mnie nadzieją na wyjątkową skuteczność tego produktu. 
Konsystencja jest dosyć mazista czego można się spodziewać po produkcie, który ma na drugim miejscu w składzie algi. Sam zapach jest dosyć wyraźny, jednak nie jestem w stanie dokładnie go określić. 
Producent zaleca wykonanie zabiegu na dwa sposoby: 

  • Nałożenie produktu na skórę, owinięcie folią i przykrycie na pół godziny kocem. Po tym czasie pozostałości zmywamy. 
  • Wmasowanie w skórę serum
Ja dla lepszych efektów połączyłam te dwie metody. Trzy razy w tygodniu owijałam brzuch folią, a pozostałości wmasowywałam w skórę. W pozostałe dni ograniczyłam się do wmasowywania. 

Po 4 tygodniach stosowania zauważyłam lekkie rozjasnienie i zmniejszenie rozstępów. Nie jest to efekt, który powoduje euforię, ale cudów się nie spodziewałam. Skóra za to stała się jędrniejsza i myślę, że gdybym stosowała tego produktu w ciąży rozstępy nie pojawiły by się.