Koniec świata to dość chętnie wykorzystywany przez autorów motyw, zresztą nie ma co się dziwić, zarówno ja, jak i ty zastanawiałeś/aś się nad tym chociaż raz.  Endgame to gra, gra która dzieje się podczas końca świata, a lud, z którego pochodzi zwyciężca zostanie uratowany.

Po tą książkę sięgnęła ze względu na autora, lubię Jamesa Frey'a i jego sposób narracji. Pod tym kątem się nie pomyliłam, książkę czytało się bardzo szybko, a jednak nie przypadła mi do gustu. Dlaczego? 
Fabuła przypomina mi trochę "Igrzyska śmierci", z tą różnicą, że jest wielu, a nawet zbyt wielu, głównych bohaterów i nie da się ich zapamiętać. Każdemu z bohaterów przyglądamy się z osobna, poznajemy upodobania jak i samo podejście do gry.  Kilku z nich jest wplątane w wątek miłosny, między innymi pojawia się nić porozumienia i wzajemna pomoc. Natomiast areną jest cały świat. Każdy może przebywać tam gdzie czuje się najpewniej.

Książka jest dość brutalna. Akcja dzieje się bardzo szybko, ale kręci wokół zabijania na najróżniejsze sposoby.  Historia, która zapowiadała się dobrze, zawiodła mnie. Dzieje się zbyt dużo, czasami ciężko jest się połapać, zwłaszcza przy takiej ilości bohaterów.  Po kolejny tom nie sięgnę na pewno. 
Moja ocena: 3/10. 


Ostatnio bardzo dużo mnie tu nie było. Dlaczego? Urodziłam, ciężko było ogarnąć bloga, kiedy na głowie jest coraz więcej spraw. Na szczęście ostatnio udało mi się wyrwać na zdjęcia. Wracam, mam nadzieję, że ze zdwojoną siłą.

Główną rolę odgrywa golf z Zaful, jest cieplutki i bardzo ładnie się prezentuje. Chętnie zakładam go na różne wyjścia. Na zdjęciach możecie też zobaczyć spódniczkę, która pochodzi z tego samego sklepu. Przypadła mi do gustu jednak mam małe zastrzeżenie do materiału, a mianowicie wszystko się do niego czepia.

Fot: Margotphoto